Główna » CO DO JOTY - SATYRYCZNE DYWAGACJE, WSZYSTKIE WPISY, Zofia Nowacka-Wilczek

SPOD PIÓRA SATYRYKA II – SATYRYCZNA MAPA POLSKI

Autor: admin dnia 5 Marzec 2013 Komentarzy: 2

ZOFIA NOWACKA-WILCZEK

SPOD  PIÓRA SATYRYKA II

SATYRYCZNA  MAPA POLSKI

I. W Polsce każdy jest poetą…

Napisałam kiedyś fraszkę: W Polsce każdy jest poetą, lecz niewielu czytać chce to. Gdy zdobyła ona nagrodę w jednym z ważniejszych ogólnopolskich konkursów satyrycznych, uznałam to za potwierdzenie i akceptację tej  mojej, jak się okazało nie odosobnionej opinii.

No bo czyż tak nie jest?

Piszemy prawie wszyscy. Szczególnie teraz, kiedy, jak już wcześniej wspomniałam, uwolniono nas z niewoli cenzury. Kiedy  każdy, kogo na to stać (finansowo oczywiście, choć niekonieczne intelektualnie) może samozwańczo ogłosić się „twórcą”, chlubiącym się często nawet znacznym (choć zwykle rzadziej znaczącym) dorobkiem książkowym .

Namnożyło się nam więc ostatnio bardzo wielu takich koniecznie piszących, na dziko, czyli bez żadnego publicznego przyzwolenia i aprobaty ze strony osób powołanych do profesjonalnej oceny tego typu działań twórczych. I to stąd, między innymi, jak przypuszczam (choć nie tylko) bierze się ta ogólnokrajowa niechęć do obcowania z poezją.

Oprócz tego, że z wielkim zachwytem czytają nasze utwory (mówię o poezji   wszelakiej) wszyscy znajomi i najbliższa rodzina, to nie od dziś przecież wiadomo, że poezja , i to nie tylko ta stricte amatorska, nie ma w czasach współczesnych zbyt wielkiego wzięcia.

Jak zdradziła mi kiedyś pewna kierowniczka księgarni: „Schodzi tego bardzo niewiele. Sprzedają się co najwyżej nobliści, a właściwie to chyba jedynie Szymborska…”

Nie dzieje się to bez powodu. Rzeczywiście niewiele się u nas czyta i to nie tylko poezji (oczywiście tej na ogólnie uznanym poziomie), która w swej najnowszej wersji -prawie całkowicie sprozaizowana i przeintelektualizowana- nie ma obecnie zbyt wielu amatorów. Którą najczęściej usiłują zrozumieć ,czasem tylko z konieczności, profesjonalni krytycy i jurorzy konkursów literackich, podczas gdy z kolei ci, mniej „fachowi”, często nawet nic z tego nie pojmując, oceniają ją , tak na wszelki wypadek   bardzo wysoko (mam na myśli nagrody) w obawie, by przypadkiem nie wzięto  ich za ignorantów i wręcz laików, nie chwytających aktualnych trendów.

A jak wygląda sytuacja , jeśli chodzi o czytelnictwo utworów satyrycznych?

„To się nieco lepiej sprzedaje- mówi wspomniana kierowniczka księgarni. Bo to takie śmieszne i rozweselające, na poprawę humoru…”

Osobiście nie wiem, czy  to wszystko nad czym satyrycy, często może beznadziejnie, załamują pióra jest rzeczywiście remedium na „poprawę humoru”. Pewna jestem natomiast , że tego typu twórczość, co nie jest bez znaczenia jeśli chodzi o liczbę jej zwolenników, jest zdecydowanie łatwiejsza w odbiorze i przez to bardziej komunikatywna, niż owa, trącąca popularnym, szczególnie  w dziewiętnastowiecznej prozie anglojęzycznej i następnie przeniesionym do innych literatur, trendem „ stream of consciousness” ( ex. James Joyce, Virginia Woolf ), współczesna poezja poważna.

Poza tym, podczas gdy poezja poważna w przeciągu wieków doznała wielu przekształceń, transformacji, a wręcz nawet odkształceń formalnych, twórczość satyryczna utrzymując się w swoim odwiecznym kanonie, jest wierna swoim dawnym konwencjom. W dalszym ciągu rymowana, jest jakby w swym kształcie konserwatywna i tradycyjna, a  przez to łatwiejsza dla przeciętnego odbiorcy niż te, często super udziwnione, białe wiersze, lekceważące , jak mówią ich czytelnicy,  interpunkcję i bez żadnego poważania odnoszące się ,na przykład, do funkcji wielkiej litery czy też do tradycyjnie zamkniętej struktury strofy.

Pomimo faktu, że pewne rodzaje utworów satyrycznych prawie całkowicie umilkły (np.bajki) i  na ich miejsce pojawiły się nowe twory (limeryki, moskaliki, lepieje itp. ) satyra, pozostając wierną wierszowi rymowanemu , jest przez to ciągle bliższa przeciętnemu czytelnikowi niż owa przesadnie zintelektualizowana, hiperambitna, często wręcz tak eksperymentalna, że aż przechodząca   w ekstremalną, prawie proza (mniej lub bardziej) poetycka.

Choć  ogólnie rzecz biorąc, nie da się stwierdzić, że Polska „satyrą stoi” ,to satyryczna  twórczość literacka , zarówno ta jawna jak i szufladowa, zrzeszona i niezrzeszona, niezakłócenie w naszym kraju egzystuje i w dodatku miewa się całkiem nieźle. Tu i bardzo ówdzie bowiem, na „literackiej mapie” kraju da się łatwo wytropić obszary szczególnie satyrotwórcze i satyrolubne- od morza aż po Tatry-, choć gęstość owego zasatyrzenia jest bardzo  różna i dość nieregularna. Zależy ona w głównej mierze ,co jest rzeczą oczywistą, od działających tamże środowisk twórczych oraz ich preferencji literackich.

II. Satyryczna mapa Polski

A więc jak układa się nasza rodzima satyra geograficznie? W jakich regionach owa gęstość jest największa?

Precyzyjna odpowiedź na to pytanie jest raczej niemożliwa, ale śledząc zapisy na internetowych portalach i serwisach satyrycznych oraz wertując anonse dotyczące konkursów literackich, a następnie ich końcowe werdykty, można w przybliżeniu określić położenie i rozłożenie geograficzne naszej polskiej satyry. Choć twórczość literacka wszelaka i gęstość jej występowania nie zależy od ukształtowania terenu ani od klimatu (choć kto wie?) na mapie Polski da się jakby wirtualnie zakreślić obszary o większej lub mniejszej, czy nawet zerowej gęstości zasatyrzenia.

Gdańsk, Gdynia, Gniewino, Reda, Białystok, Suwałki, Zielona Góra, Kobylniki, Siedlce, Libiąż, Międzyrzec, Zwoleń, Lublin, Kraków, Przemyśl, Nowy Targ, Zebrzydowice, Bielsko- Biała, Wrocław – to najbardziej satyrotwórcze obszary w naszym kraju. To tutaj są organizowane najbardziej popularne konkursy satyryczne i głownie stąd wywodzą się najznakomitsi twórcy satyry.

Pomimo owych ustaleń, trudnym i wręcz niemożliwym przedsięwzięciem byłoby sporządzenie statystycznego ujęcia zagadnienia. Wiadomo bowiem, że w różnych środowiskach twórczych działają twórcy bardzo różnorodni: piszący tylko i wyłącznie poezję poważną , jak również  ci, zajmujący się tylko satyrą. Oprócz owych są , i to w znacznej ilości, pisarze łączący oba te rodzaje  twórczości. Są również tacy, którzy oficjalnie parając się pisarstwem pozasatyrycznym, szufladowo li tylko maczają też pióro w satyrze, oraz wszyscy inni , pozostający w ukierunkowanym satyrycznie, twórczym ukryciu . Dokładne zliczenie więc, czy procentowe zestawienie,  nie będące w tym przypadku działaniem sine qua non, wymagałoby wielu żmudnych i czasochłonnych sondaży.

Mimo to, pokusiwszy  się jednak na pewne , dokonane  w wielkim przybliżeniu, podliczenie satyry pisanej, w oparciu o bliskie i znane mi środowisko lubelskie, zdołałam zidentyfikować (z pominięciem 2-3 „zaocznych”) 7-8 osób  nie kryjących się ze swą orientacją satyryczną, co stanowi mniej więcej 10% ogółu  literatów zarejestrowanych na tym terenie (SPP i ZLP). Zaś po dość wnikliwym oglądzie informacji dotyczących kilku innych usatyrzonych regionów śmiem przypuszczać, że wyliczenia ich dotyczące i proporcje procentowe będą mniej więcej podobne, choć niezaprzeczalnie najbardziej satyroprężnymi obszarami  są ,według moich obserwacji – i nie będę w tym odkrywcza, okolice Białegostoku, Gdańska i Krakowa. Opinię taką ośmielam się wydać w oparciu, jak już wspomniałam, o liczbę znanych szerokim kręgom odbiorców zarówno satyryków tam działających jak i systematycznie organizowanych przez owe ośrodki, najbardziej popularnych w kraju imprez oraz konkursów satyrycznych.

III. Konkursy satyryczne…

CDN

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

Odpowiedzi: 2 do wpisu “SPOD PIÓRA SATYRYKA II – SATYRYCZNA MAPA POLSKI”

  1. Tadeusz mówi:

    Ciekawe… więc z niecierpliwością czekam, cóż też będzie o konkursach w których też biorę udział.

  2. Teresa mówi:

    Jak mawiał pewien poeta: “Wszystko jest poezją, każdy jest poetą,
    stąd wiele nieporozumień, co nie powinno przeszkadzać w ciągłym doskonaleniu warsztatu i twórczym rozwijaniu własnych możliwości, jak też na sprawiedliwą krytykę i ocenę.