Główna » A JAK CIEKAWOSTKI, WSZYSTKIE WPISY

GDYBYM BYŁ BURMISTRZEM…

Autor: admin dnia 23 Czerwiec 2012 Brak komentarzy

Gdybym był burmistrzem Nowego Jorku, ach gdybym był!, wprowadziłbym dużo nowych praw, regulacji i zakazów, które – choć może wzbudziłyby protesty, bo na pierwszy rzut oka ograniczyłyby wolności – na dłuższą metę sprawiłyby, że życie nowojorczyków stałoby się lepsze. Bo ludzie, Amerykanie zwłaszcza, są jak dzieci: trzeba im powiedzieć, jak mają żyć, różne rzeczy zakazać i nakazać, bo inaczej zupełnie się pogubią. Innymi słowy, trzeba trzymać ich za pysk.

Oto niektóre tylko prawa, które ochoczo bym wprowadził:

Obowiązkowe kaski dla kotów. Koty, wiadomo, łażą po półkach, wspinają się po zasłonach, wdrapują się na drzewa. A potem boją się z drzewa zejść, starsza pani wzywa więc strażaków, a kto za to płaci? Podatnicy! A jak kot spadnie nie na cztery łapy i nie ma ubezpieczenia medycznego? Znowu my, podatnicy!

Kagańce dla psów. No i co z tego, że piesek jest łagodny i waży 5 funtów. Jak ugryzie, trzeba i tak jechać do szpitala, zapłacić za opatrzenie tysiąc dolarów, a za szczepienia przeciwko wściekliźnie (bo nigdy nie wiadomo, choć właściciel pokazuje zaświadczenia) – następny tysiąc. Nawet jednak, gdy pies ma kaganiec, niektórzy ludzie mają fobię, po prostu się psów boją. Dlatego należy zakazać wprowadzania psów do windy. Powinny schodzić, razem z panem, oczywiście, po schodach przeciwpożarowych.

Odblaskowi niewidomi. Ludzie niewidzący wyobrażają sobie, że skoro inni widzą, powinni też ich dostrzec, gdy z białą laską idą ulicą. Nie wiedzą, niestety, że ludzie już dawno nie patrzą przed siebie, zaabsorbowani wysyłaniem tekstu i słuchaniem muzyki. Dlatego laski niewidomych powinny być odblaskowe, a jeszcze lepiej – wyposażone w migające światło. Ustaleniem parametrów światła oraz wysokością jego zamontowania zajmie się Departament Normalizacji Akcesoriów dla Niewidomych w City Hall.

Brzęczyk rowerowy. Bezszelestnie jadący rower jest zagrożeniem dla przechodniów. Aby ich ostrzec, należy wyposażyć, obowiązkowo!, wszystkie rowery w urządzenie emitujące dźwięk. Może to być dźwięk silnika harleya, śmigłowego bombowca itd., ale nie – uwaga! – syreny policyjnej, bo ten jest zastrzeżony dla policji. Dopuszczalne rodzaje dźwięku oraz ich głośność (nie może być za mała ani za duża) zatwierdzać będą Dzielnicowe Wydziały Dozoru Brzęczyków Rowerowych.

Cicha muzyka. Wiadomo, że długie słuchanie głośnej muzyki przytępia słuch, a miasta Nowy Jork nie będzie stać na utrzymywanie tysięcy osób niesłyszących, więc niepełnosprawnych. Wprowadzi się więc limit maksymalnej głośności muzyki na koncertach rockowych, ale i symfonicznych, bo i orkiestra potrafi dać czadu, np. w symfoniach Mahlera. Kto to będzie sprawdzał? Kontrolerzy miejscy, wyposażeni w decybelomierze (koszty ich biletu pokrywać będzie utajniona komórka operacyjna władz miasta). Ponieważ słuch przytępia także słuchanie muzyki przez słuchawki, kontrolerzy – oczywiście, po wylegitymowaniu się – będą mieli prawo wyjmowania słuchawek z uszu przypadkowych osób i mierzenia poziomu hałasu. Karą będą grzywny; przy trzeciej konfiskowany będzie iPod lub iPhone.

Kontrola telewizorów. W wielu lokalach i barach telewizory nastawione są na niestosowne programy, gdzie ludzie się całują albo gdy wykazują agresję, np. w filmach akcji albo podczas gry w futbol i hokeja. Ponieważ do lokalu ktoś może przyjść z dzieckiem, dozwolone będzie jedynie puszczanie filmów rodzinnych – wiecie, takich wybieranych do projekcji w samolotach – i programów przyrodniczych (lecz nie takich, gdy zwierzątka giną lub zjadają się nawzajem), a ze sportów – bilard i golf.

Watch your mouth! Pilnuj się, żeby nie powiedzieć w miejscu publicznym słowa na “f” lub podobnego. Może to usłyszeć dziecko! Aby temu zapobiec, ubrani po cywilnemu kontrolerzy będą mieli prawo zatrzymać sprawcę wykroczenia i ukarać go grzywną oraz przyczepieniem na plecy kartki – z pieczątką Urzędu ds. Obyczajów – z napisem: “Brzydko się wyraża”.

Zakaz jedzenia lodów. Lody nie tylko są niezdrowe – często skapują na ulicę i podłogę, brudząc miasto. Oczywiście, należy też zabronić – wzorem Singapuru – żucia gumy i w ogóle jej sprzedaży.

Walka z otyłością. Po prostu należy zakazać sprzedaży gazowanych napojów słodzonych i słodyczy (z wyjątkiem czekolady gorzkiej), a owoce słodkie i kaloryczne, jak banany, reglamentować po dwa miesięcznie. Jak reglamentować żywność, doradzą – za pieniądze z kasy miasta – liczni w Nowym Jorku emigranci z Polski, Rosji i Rumunii. W dalszej kolejności zastosuje się bardziej drastyczne środki: wchodząc do kina, muzeum, na stadion itd. trzeba będzie wejść na wagę. Osoby powyżej 200 funtów nie będą wpuszczane. W subwayu i autobusach będą zaś płaciły podwójnie.

Walka z terroryzmem. Niedozwolone będzie noszenie po ulicach pakunków i toreb, których waga całkowita przekracza 50 funtów. W wejściach do kin, muzeów itd. zainstaluje się – tuż po zejściu z wagi – bramki do wykrywania metalu. Inspektorzy przebrani za zwyczajnych ludzi będą mieli też prawo zatrzymywania dowolnej osoby, wylegitymowania jej i spytania, czy i po co jeździła ostatnio za granicę.

Tłumiki papug. Niedozwolone będzie trzymanie papug i innych ptaków, które gadają i śpiewają. Alternatywnie, właściciel będzie mógł zainstalować klatkę wytłumioną akustycznie, wyposażoną w certyfikat od miasta. Certyfikat wydawać będą Inspektorzy Klatek dla Ptaków, rekrutowani spośród absolwentów zoologii oraz niemających żadnej pracy barmanów.

Obowiązkowi pasażerowie. Idea carpooling jakoś nie przyjęła się wśród nowojorskich sobków. Dlatego policja oraz ochotnicy z certyfikatem urzędu miasta będą zatrzymywali samochody, nakazując kierowcom – jak na wojnie! – branie obcych osób. Przy okazji ludzie będą nawiązywali ze sobą kontakty.

Ograniczony internet. Przesadnie długie przebywanie “w sieci” niszczy wzrok, osłabia kondycję fizyczną i utrudnia kontakty międzyludzkie. Dlatego we wszystkich komputerach, iPadach i telefonach wprowadzi się automatyczne wyłączanie po dwóch godzinach.

Nakaz rozmów. Tak jak dzieciom nakazuje się zaprzyjaźnienie z nowym kolegą w klasie, tak i burmistrz będzie teraz skłaniał nowojorczyków – ludzi osamotnionych, z trudem nawiązujących kontakty – do rozmów z innymi, a przynajmniej do grzeczności wobec innych. Tajni inspektorzy będą pytali przypadkowe osoby o różne rzeczy, nawiązywali z nimi rozmowę. Gdy ktoś nie będzie skłonny do pomocy, do jego danych na Facebooku oraz w dziale kadr w miejscu pracy doda się klauzulę: “Nie lubi ludzi”.

Zakaz obcinania paznokci. Za przycinane cążkami paznokci w miejscu publicznym (a za takie uznajemy także living room, jeśli dana osoba nie mieszka sama) wymierzana będzie kara w postaci 10 godzin pracy społecznej przy zamiataniu ulic i wagonów subwaya.

Inne zakazy. Poza tym wprowadzi się zakazy: palenia, picia alkoholu, jedzenia tłuszczu, jedzenia mięsa i ryb, nucenia na ulicy oraz chodzenia w butach na obcasie.

Źródło : Jan Latus , dziennik.com

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

Komentowanie wyłączone.