Widziałem kiedyś pierwowzór Kopciuszka z wiersza; jechałem tramwajem przez warszawską Pragę, zapadał wieczór, siedziała na pustym przystanku, paliła papierosa, u jej stóp rozsiadło się stado parunastu plastikowych ”reklamówek”. Skłamałbym, gdybym napisał, że widziałem, jak w pewnej chwili podszedł do niej Edi, ciągnąc za sobą dwukółkę pełną złomu. Tramwaj uniósł mnie w kierunku pętli Niebieskie Migdały.
Autor.
MACIEJ GARDZIEJEWSKI
KOPCIUSZEK
Gdy przyjedzie już Kopciuszek
Do [...]












