Główna » WSZYSTKIE WPISY, Wiersze

KAFEL 2011 – czyli Konkurs Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich – Nagrodzone utwory

Autor: admin dnia 27 Październik 2011 Brak komentarzy

Przedstawiamy Państwu nagrodzone utwory w Konkursie Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich “KAFEL 2011″, zorganizowanym przez Miejski Dom Kultury w Mińsku Mazowieckim.

EDYTA WYSOCKA

Miastko, woj. pomorskie

zdobywczyni I miejsca

w Konkursie Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich KAFEL 2011

III. 1950. MAŁA PPORNOGRAFIA

jednak tata wrócił z Anglii, a dziadka zabrało torfowisko, chociaż powtarzał, że lepsze bagno własne niż bagno wojny.

nasza lepianka stoi przy rozlewisku, obok Borków z Ukrainy. ich jest dużo, bo kulawy Stachu, głupi Kazek, chory Edzio, ładny Tadek, lokowata Helka, mała Hanka, dwie dopiero co urodzone i Borko z Borkową. i jeszcze gruba Michalina, co jej męża Ukraińcy zadźgali widłami w gnoju, bo tam się schował, bo Polak.

to było, jak mieszkali na Podhajcach, ale Ruscy ich wygnali. – dziadek opowiadał.

po ich łóżkach chodzą wszy, bo Borkowa nigdy nie pierze, a kiedy ona ma prać, jak musi rodzić dzieci i wszystko robić w domu, i w oborze, i w stajni, i w polu? – tak mówiła nasza mama do taty cichutko, ale myśmy słyszeli. – i że Borkowa jest chuda i ciągle ja boli brzuch, a Michalina tłusta, a chłopa nie ma. i, że Borko od tej mocnej baby coś chce, bo ma prawo,      bo ona na ich łasce…

czy dlatego ta Michalina z tym Borką takie rzeczy ma na strychu, że aż dzieci podglądają?     a Borków mama? – nic nie mówi, bo chce sobie odpocząć.

tylko, że ta mała Hanka raz na pastwisku udawała swojego tatę, żeby ze mną…

ja wtedy miałam pierwszą komunię, a ksiądz na religii krzyczał, że to bardzo ciężki grzech.


BARTOSZ GŁOWACKI

Warpalice, woj. kujawsko-pomorskie

zdobywca II miejsca

w Konkursie Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich KAFEL 2011

obśliniony inkwizytor

lepiej zacznij uważać na swój dekolt

zanim trafisz na stos

maleńka

któryś z napalonych wieśniaków

myślący na twój widok tylko o jednym

oskarży cię o sprowadzanie suszy

na pewno będzie ci szkoda

tej ładniutkiej buzi i soczystych nóżek

zwłaszcza że słowiański typ urody

tylko u pogan

ujawnia się w pełni

mimo wszystko na przesłuchaniu zeznam

że widziałem jak lewitujesz

że używając ciemnych mocy

zmuszałaś mnie

do zrywania z siebie ubrań

obśliniony inkwizytor

pochłonięty wizualizacją tych słów

zamyśli się na chwilę

dając mi szansę ucieczki

gorzko pożałuje

kiedy po dokładnych oględzinach skóry

ślady moich paznokci

zostaną uznane

za znaki diabła

*

delta force

spadasz mi z nieba

wiedziałem że kiedyś cię stamtąd wykopią

chuck norris na motocyklu

wykańcza jednego po drugim kiedy mówię

cześć maleńka

spadasz mi z nieba powoli

być może jesteś zbyt lekka

rozbierz się

jutro znajdziemy ci pracę na dole

pobierzemy się i poślemy nasze dzieci

do dobrej szkoły

przemówienia jak zawsze poprzedza

część artystyczna

poezja dowodzi że bez dobrej fryzury

nie można nawet żebrać

poza tym jest ktoś lub coś

co zawładnęło moim życiem

śmiercią

tą kartką

coś co ma zdrożeć od stycznia

*

wczasy w egipcie

mimo wielu próśb

gróźb

oraz wyjątkowo mało subtelnych aluzji

cholerne morze czerwone

nie chce się rozstąpić

nasz samozwańczy przywódca

dzisiaj jeszcze bardziej brodaty niż zwykle

strojąc wysublimowane miny

próbuje to załagodzić

ja natomiast mogę myśleć tylko

o rodzinach podziemnych robaczków

które napełniają swe robacze brzuszki

żerując na naszych trupach

czy chwalebnym jest umrzeć czekając na cud?

spyta ktoś całkiem niepotrzebnie

ponieważ ich zdaniem tak

a moim wręcz przeciwnie

tak czy inaczej – morze czerwone ani drgnie

radzę naszemu przywódcy

utopić ładną dziewczynę

Posejdon nie przechodzi obojętnie obok

tego typu ofiar

przywódca na wszelki wypadek

daje mi w mordę publicznie

a potem po cichu każe znaleźć

jakąś zdrową żydówkę

z morzem czerwonym nigdy nic nie wiadomo

boże

szepcze w niebo wzruszając ramionami


ANNA PILISZEWSKA

Wieliczka, woj. małopolskie

zdobywczyni III miejsca

w Konkursie Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich KAFEL 2011

Himilsbach

urodziłem się w chwili śmierci

pięciu poetów, pięciu praczek i suki

Fryca, mego sąsiada, który zgubił w agreście

rogowe binokle, kiedy szperał zajadle

w sfilcowanym pantoflu, ponoć

mżyło – cmentarze omiatał

listopad. śnieg się plątał, bo jednak

był to grudzień i sople.

utraciłem złudzenia

w czas Kainów i Ablów. zapach piwnic

i sieni nie przyciągał jak dawniej, jednak

żyła w tym iskra. fiakier,

kiedy się utopił, opowiadał kamienie – uwalniałem je

z formy – wyruszały

na łów.

czasem śniłem

na jawie jawę szorstką jak włosie. gryzłem ją,

przełykałem i trawiłem bezbożnie. Ktoś

darował mi grosik – ciążył zbyt

pod językiem – chyba

wtenczas umarłem. grzech

omiatał cmentarze, parował listopad. Śnieg

się plątał

– bo jednak był to grudzień i sople…

*

asymetria

kłamałem

lecz wtenczas byłem

imperatorem w siedmiomilowych

butach z krokodylej skóry – pamiętasz

zawsze lubiłem kłamać, więc

być może przeze mnie

pękło drzewko jabłoni i teraz krzywa

zmarszczka przecina mi czoło.

gdy zachwiał się nasz dom, nie kochałem

cię bosą i nagą przy kuchni – właśnie zlewałaś ocet

w ciasne szyjki butelek – zapach cieczy przenikał

twoją białawą skórę – wbiegłem i zobaczyłem

powiedziałaś: to wszystko

za sprawą jabłoni – kora była pieczęcią…

odtąd sypiam inaczej w królestwie demonów –

nocą pukają w sny

bohaterowie komiksów i książek.

rano straszą mnie ściany zgarbionego domu,

jaspisowa królewna w jaspisowej trumnie

i jeszcze twoje

zmarszczka czoło wykrzywione…

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

Komentowanie wyłączone.