Główna » Limeryki, Maciej Gardziejewski, WSZYSTKIE WPISY

UTWORY MACIEJA GARDZIEJEWSKIEGO – LAUREATA III MIEJSCA W III EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEGO TURNIEJU TWÓRCZOŚCI SATYRYCZNEJ IM. ALEKSANDRA HRABIEGO FREDRY

Autor: admin dnia 22 Maj 2013 Komentarzy: 2

Portal Migielicz.pl przedstawia Państwu zestaw limeryków Macieja Gardziejewskiego pt. “Dyrdymały z Machaczkały”, za które otrzymał on III miejsce w III edycji Ogólnopolskiego Turnieju Twórczości Satyrycznej im. Aleksandra Fredry 2013.

MACIEJ GARDZIEJEWSKI

DYRDYMAŁY Z MACHACZKAŁY

* * *

W Маchaczkale świecił neon MACHACZKAŁA,

tylko jedna mała буква tak nie chciała.

Ku uciesze wszystkich much

w bukwę wstąpił muszy duch

i on – neon! – теперь mruga MUCHACZKAŁA*.

*Europa wie, kto za tym stoi: musze lobby, rosyjscy (albo niemieccy?) twórcy rebusów oraz władze miasta, które pożydziły** na konserwację neonów. Układ!

**Dzięki, Pani Bożenko! Słówka będę używał, jak Bóg da, a żydzie pozwoli.

* * *

Томь Яхимков, do kantoru w Machaczkale,

przyniósł wielki wór bilonu. – Ale, ale!

Proszę mi wymienić  bilon,

(a jest tego parę kilo)

dwa czubaszki* za, powiedzmy, trzy bryndale.

*Томаш Яхимков, musi nieźle inkasować za udział w machaczkalskim Szkiełku, nie dziwota, że lokuje w mocną walutę. Myślę, że parę czubaszków i mnie skapnie za służbę w kompanii hrabiego Fredry.

* * *

Wyło coś*, przez całą noc pod Machaczkałą;

wyło, wyło, wyło, wyło i przestało.

Nigdy potem już nie wyło,

diabli wiedzą, co to było?

(Nic napisać, o tym, więcej się nie dało).

*A u nasz, w Europie, też potrafi  zawyć, a to „Komuno wróć!”, a to „Gdzieś ty się nie mył?”. Normalka: wolność słowa, demokracja i – Ja Panu nie przerywałem!

* * *

O północy, w barze „Johnny Machaczkała”,

na stoliku, niedopita whisky stała.

A na krześle, spał na wznak,

pogwizdując sławny Chuck.

Nagle kichnął i… fik! Puenta mi zemdlała*.

*I do dziś nie dała się ocucić. Próbowałem, sorry.

* * *

Zachodziły skandalistki w Machaczkale,

zachodziły, ale w głowę – Czy z krasnalem*

można by, choć taki tyci,

bunga bunga? – Z palcem w rzyci!

Z palcem w rzyci, bo krasnale to brutale.

*„Proponowane związki mają cel czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka i partnera (tu: krasnala), członków jego rodziny. Mają zapewnić  na koszt społeczeństwa i budżetu, ale nie w interesie społecznym, wygodne łatwe praktykowanie, nieuporządkowanych pragnień…”.  – Bingo! Dzięks i szacun, Panno Prof!

* * *

Ki czort – wrzątek? – płynął nocą Machaczkałą,

aż ze strachu, każdym chłopem, telepało.

Bo w zaułek ciemny zwabiał

i tam chłopa – cap! – za nabiał.

Musi wrzątek*, bo aż białko się ścinało.

*Inne przykłady wrzątku ścinającego białko: 1. Damska torebka Tinky Winky. 2. Wybuch powstania warszawskiego w 1988 roku. 3. Włanczam, wziełem, bibloteka…itd. itp.

* * *

Gdy odwiedził, Premier z Unii, Machaczkałę,

to haratnął z Anży Machaczkałą w gałę.

A po meczu, jak to w branży:

buźka – buźka, Donek – Anży,

moc uścisków, ale! – bez wchodzenia ciałem*.

*Pocałunki, uściski, wchodzenie ciałem… Jednym słowem krycie zawodnika, fuj! (Przegiąłem?)

* * *

Skandowały feministki z Machaczkały,

skandowały, skandowały, skandowały,

aż im z kandowania tego

szczytowało alter ego

i sypnęły się wąsiska. I  przestały*.

*I podniosły się głosy,

i opadły wprost ręce,

i zjeżyły się włosy…

Tak myślałem, mniej więcej.

Kazimierz Szczuk

* * *

Mżawka, zimno, ciemna noc nad Machaczkałą,

można by założyć tezę, mało śmiałą:

gwóźdź, korkociąg, fragment grzałki,

tudzież gacie (zardzewiałki*),

coś tej nocy, na sto procent, zardzewiało.

*Zardzewiałki machaczkalskie, jak wszystkie zardzewiałki na całym świecie, rdzewieją albo z wiekiem, albo z właścicielem, albo od zbyt energicznego podciągania. A często rdzewieją z powodu wszystkich trzech czynników, występujących jednocześnie.

* * *

Stary – ale jary! – Iwan w Machaczkale,

stwierdził – Coś mi się od życia jeszcze nale?

Jeszcze coś mi się należy,

jak to mówią koneserzy?

– Rżnij* Walenty! (Koneserzy albo drwale?)

*Rżnięcie rodzi się w człowieku

i dojrzewa wraz z człowiekiem.

Ale zawsze (w rębnym wieku!),

mija z czasem (albo z wiekiem).

Credo drwali kaukaskich – koneserów rżnięcia

* * *

Wspominają Wicie Tella z Machaczkały,

białogłowy. Wspominają i annały,

jak używał swojej kuszy:

– Grzał, normalnie, jak z katiuszy,

a te la.., i mdla.., i czka..* i apiać chciały.

*W Jewropie toże: Ostre grzanie

powoduje la… i mdlanie.

A poza tym, czka się rzadko,

tylko wdowom i mężatkom.

Panny i kawalerowie,

chętniej robią „pogrzeb sowie”.

Ukłony dla Kabaretu LIMO!

* * *

Potwierdziły tajne służby, w Machaczkale,

że w ogrodzie zoologicznym dwie impale,

(według raportów milicji)

tkwią po uszy w opozycji.

Antylopy zawsze miały jakieś ale.

Niektóre antylopy, oczywiście, bywają pro, ale są to przypadki nie akceptowane przez stado, gdyż wzbudzają takie same emocje, jak złodziej kieszonkowy o nazwisku Radziwiłł, kurtyzana o nazwisku Cnota, czy multimilioner o nazwisku Gołodupcew.

„Piłem w Spale, spałem w Pile / I to jak na razie tyle. Heeej, łoo heej!” – śpiewał wybitny, chociaż nie machaczkalski, artysta kabaretowy Artur Andrus.

* * *

Gdy się piło ciepły bimber w Machaczkale,

co tam, panie, spanie w Pile, picie w Spale?

Gdy stakanek o stakanek,

stukał – Artur? Ja, Iwanek –

aż dzwoniły złote zęby. I medale!

Moja Macha, Jego Spała,

Jego Piła, Moja Czkała.

(Ot, i tajemnica cała. Pozdrawiam: Ja, Iwanek).

* * *

Nie wiem, kogo jeszcze skusi Machaczkała*,

żeby o niej dyrdymały pisał/ała.

Mnie skusiła, żółwik – heja! –

w cieniu Boya, Wiecha, Reja.

Tego Boya, to publika się boyała.

*Gdyby mnie kiedyś skusiła nie Machaczkała, a Lechistan

(skusi, skusi – kiedyś musi!) pisałbym tak: Z góry – sorry!

Szumią wierzby, jak to wierzby, w Lechistanie,

a na wierzbie, od stuleci, wybacz Panie,

siedzi bocian na bocianie

a pod wierzbą żubry w sianie,

jednym słowem: smutek, nuda i ciupcianie.

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

Odpowiedzi: 2 do wpisu “UTWORY MACIEJA GARDZIEJEWSKIEGO – LAUREATA III MIEJSCA W III EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEGO TURNIEJU TWÓRCZOŚCI SATYRYCZNEJ IM. ALEKSANDRA HRABIEGO FREDRY”

  1. Grzegorz mówi:

    Błędnie Dyrdymały z Machaczkały,
    zwycięzcą konkursu nie zostały…
    Gratuluję Macieju!

  2. Maciej mówi:

    Werdykt Jury – rzecz święta! Ale dzięki, Grzechu. Pozdrawiam.